Tę książkę polecam dawkować sobie z umiarem, mimo jej stosunkowo niewielkich rozmiarów. Sprawy opisywane przez Justynę Kopińską w Z nienawiści do kobiet po prostu przygniatają.

Można się było tego spodziewać. Tego, że nie będzie lekko. Przyjemnie. Po tytule – Z nienawiści do kobiet, i po poprzednich reportażach Justyny Kopińskiej: Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie? i Polska odwraca oczy. Zresztą w jakiś sposób oba tytuły wcześniejszych książek autorki pasują i do tego zbioru. Kopińska przecież ciągle obraca się wokół tych samych tematów – powszechności wyrządzanego słabszym zła, obojętności otoczenia, niewydolności polskiego systemu sprawiedliwości, zaniedbań latami zamiatanych pod dywan, nietolerancji, bezradności ofiar… Jeśli jednak ktoś z Was zapytałby mnie, czy warto wobec tego czytać po raz kolejny o czymś podobnym, odpowiedziałabym: WARTO. Po co? Choćby po to, żeby zdawać sobie sprawę, że sytuacje opisywane przez Justynę Kopińską zdarzają się częściej, niż nam się wydaje – nawet jeśli nie dotyczą nas, to kogoś obok; żeby poćwiczyć swoją wrażliwość i nie być obojętnym.  Z nienawiści do kobiet jest też po prostu dobrze napisaną literaturą faktu. Proste w formie reportaże wywołują całą gamę uczuć: od oburzenia, złości, przez bezsilność, po małą satysfakcję, kiedy Kopińskiej udaje się napiętnować sprawców, i zdumienie pomieszane z podziwem dla bohaterów, którzy walczą z silniejszym przeciwnikiem.

Literatura trudnych faktów

Które z reportaży wywołały we mnie tych uczuć najwięcej? Zapewne nie będę odstawać od ogółu, ale teksty Ksiądz pedofil odprawia dalej i tytułowe Z nienawiści do kobiet najzwyczajniej w świecie mnie zszokowały.

W pierwszym ksiądz, który podczas procesu przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych na dziecku tłumaczy: Nie wiem, jak do tego doszło, że dziecko trzymałem u siebie na plebanii i też jeździłem z nią do Lichenia czy Łagiewnik. Po prostu nikogo to nie interesowało. Jest to tym bardziej zastanawiające, że na drodze bohaterki stanęło mnóstwo ludzi, którzy powinni jej pomóc: rodzice, nauczyciele, pedagog szkolny, ginekolog, która przeprowadziła u nieletniej aborcję pod okiem księdza (!), inni księża, którzy nie widzieli niczego niewłaściwego w zachowaniu księdza Romana, i wymiar sprawiedliwości, którego końcowy wyrok ze sprawiedliwością niewiele miał wspólnego. Ale może to tylko ja naiwnie wciąż wierzę w tę sprawiedliwość, skoro nawet biegła sądowa przytoczona przez Kopińską mówi: (…) w polskim wymiarze sprawiedliwości dziecko to nie jest „dobry” świadek (…). – Najlepszy świadek to wykształcony mężczyzna po czterdziestce. Dziecku z założenia nikt nie wierzy.

Naprawdę dobrym podsumowaniem drugiego z wymienionych reportaży Kopińskiej jest z kolei końcowa rozmowa:

Pytam sędziego Janusza Koguta, dlaczego człowiek skazany za przestępstwo seksualne nie powinien stracić wysokiego stopnia wojskowego.

– Z mojego punktu widzenia ta sprawa była drobna. Pan prokurator nadużył swojego stanowiska, by zyskać przychylność pań.

– Czyli molestowanie to teraz „zyskiwanie przychylności pań”?

– Miałem na myśli to, że nie doszłoby do tego, gdyby nie pewna przychylność tych pań. (…)

Spotkałem się ze zdziwieniem znajomych wojskowych, że za tego typu zachowania w ogóle może spotkać żołnierza jakakolwiek kara.

Być kobietą i czytać takie słowa… Nie bez przyczyny reporterka części państwowych urzędników zadaje pytanie, czy jeśli sprawa dotyczyłaby kogoś z ich bliskich, wydaliby taki sam wyrok lub dopuścili do równie rażących zaniedbań.

Z nienawiści do kobiet… i Innych

Polska reportażem stoi – i wielu mamy reportażystów/pisarzy świetnie znających się na swoim fachu. Teksty Justyny Kopińskiej łatwo jednak rozpoznać już na pierwszy rzut oka. Po bardzo neutralnym stylu i tematyce: Ci, którzy powinni pomagać, okazują się oprawcami. Kopińska w pewien sposób wyspecjalizowała się już opowiadaniu tego typu spraw. Dwa wyżej cytowane reportaże to najbardziej wymowne przykłady wykorzystywania zawodów zaufania publicznego i pozycji silniejszego do przestępczych celów, ale nie jedyne w tym zbiorze.

Są jednak w książce  Z nienawiści do kobiet również zupełnie inne historie. Jak ta o artystce, która nie chciała być w życiu jedynie „matką, żoną i kucharką” – a miała przy tym ogromny talent, który umożliwił jej zrobienie kariery także za granicą. Zamiast egzystować jako Czesława Gospodarek w szarym Peerelu, wolała śpiewać w salach Vegas. Albo o wierzących gejach, którzy chcieliby żyć w Kościele katolickim. Jaki jest zaś stosunek tegoż Kościoła do mniejszości seksualnych, każdy wie… Jest też Ostatni Klezmer – coraz bardziej zyskujący, niestety, na aktualności.

 

A za wszystkimi reportażami w  Z nienawiści do kobiet znalazła się rozmowa z samą Kopińską. Autorka książki zdradza w niej m.in. jak przygotowuje się do rozmów z ludźmi oskarżonymi o najcięższe przestępstwa, czy ponosi emocjonalne koszty swojej pracy, i tłumaczy, jak rozumie dziennikarstwo. Chociaż to ostatnie akurat widać we wszystkich jej tekstach.

Aga z publio

Tagi: ,