Zaznacz stronę

Czy egzamin maturalny z języka obcego rzeczywiście mówi cokolwiek o naszych umiejętnościach lingwistycznych? Co nam daje? Czy warto dodatkowo zrobić certyfikat? 

Matura na poziomie

Obowiązek zdawania matury z języka obcego ma każdy maturzysta. Wyniki podawane są w procentach, ale mało kto interesuje się tym, jak zdawany przez nas poziom wypada w oczach innych, np. na studiach. Poziom podstawowy, który musi zaliczyć każdy, porównywany jest z umiejętnościami na tzw. poziomie B1, wersja rozszerzona matury to poziom B2. Z kolei matura dwujęzyczna stawiana jest na równi z poziomem C1.

Dlaczego taka wiedza jest istotna? Po pierwsze, tuż na początku studiów będziemy musieli zapisać się do grupy językowej, a tam nikt nie pyta, ile punktów procentowych mieliśmy na maturze. Grupy definiowane są właśnie wspomnianymi poziomami. Przypisanie najczęściej następujące na podstawie testów weryfikacyjnych, ale nie jest to regułą. Często po prostu zapisujemy się zwyczajnie na listę. Wówczas trzeba mieć realną świadomość swoich kompetencji, by trafić do odpowiedniej grupy. Nie da się jednak ukryć, że dopiero zajęcia praktyczne pokazują, jaki naprawdę jest poziom i czy przypadkiem nie jest zaniżany lub podwyższany.

Czy warto mieć certyfikat językowy?

Większą wiedzę o naszej znajomości języka niesie jednak nie matura na danym poziomie, czy zaliczony egzamin językowy na studiach, ale konkretny certyfikat. Choć również na nim znajomość definiowana jest podobnie, to mimo wszystko mówi on o wiele więcej o naszych umiejętnościach.

Dlaczego? Certyfikaty mają usystematyzowaną skalę oceniania przyjętą przez Radę Europy. Ta jednolitość wyrażona poprzez poziomy od A1 do C2 (od najniższego do najwyższego) definiuje znajomość danego języka w całej Europie. W związku z tym dany certyfikat mówi sporo o naszych umiejętnościach językowych np. potencjalnemu pracodawcy i to nie tylko w Polsce, ale też np. w Niemczech czy Francji.

Okiem młodych

Ania, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej

Naukę języka obcego na studiach wspominam jako farsę. Godzina tygodniowo w zróżnicowanej poziomowo grupie, choć niby poziom było jasno określony, to nie był to dobry rozwój. Ci, którzy umieli więcej, zwyczajnie się nudzili, bo całość materiału i formę zajęć zaniżano. Certyfikat z języka niemieckiego zrobiłam z własnej inicjatywy, podjęłam też dodatkowe lekcje w prywatnej szkole. Z perspektywy czasu nie żałuję, że właśnie tak postąpiłam. I polecam dokumentowanie swojej wiedzy językowej, bo taki papier zawsze się przyda.

Bartek, student zarządzania i marketingu

Studiuję w prywatnej uczelni, więc może tutaj nauka języka obcego wygląda trochę inaczej… W każdym razie jestem zadowolony. Jako wiodący mamy język angielski, dla zainteresowanych z elementami biznesowymi. Akurat na tym kierunku to bardzo przydatne, zwłaszcza, jeśli ktoś wiąże swoją karierę z firmami międzynarodowymi. Zajęcia są w małych grupach, więc naprawdę można się czegoś nauczyć, a nie tylko odbębnić kolejną godzinę. Do zrobienia certyfikatu namawia nas wykładowca i częściowo jesteśmy do tego przygotowywani, dlatego to tylko kwestia czasu.

Matura z języka obcego to obowiązek, ale certyfikat to już dobrowolna inwestycja w siebie, która może zaprocentować w przyszłości. Żadnego pracodawcy nie zainteresuje wpisana w CV matura z języka angielskiego zdana choćby i na 100%, ale już posiadanie konkretnego dokumentu poświadczającego znajomość, wyjdzie nam tylko na plus.