Komentowane produkty (3 673)

Urodzeni, by przegrać
Autor komentarza:
OgródKsiążek
27.05.2017 20:47:17 Usuń Zgłoś nadużycie
Czasem wystarczy chwila nieuwagi, by stała się tragedia. Kilka minut może zmienić wszystko, zniszczyć człowieka, jego rodzinę, przekreślić plany na przyszłość. Poczucie winy może go zadręczać do końca jego dni. Bohaterów powieści "Urodzeni, by przegrać" prześladuje mroczna przeszłość, lecz czy na pewno właśnie taki los ich czeka? Diana i Karol byli kiedyś parą. Nie traktowali jednak tego uczucia zbyt poważnie, a po tragicznym wydarzeniu, które dotknęło jej rodziny, dziewczyna postanowiła zakończyć ich relację. Po latach spotykają się ponownie na jednej z imprez w stolicy. Oboje wyjechali ze swojej rodzinnej miejscowości i zaczęli studia w Warszawie, on ekonomię, ona medycynę. Zaskoczenie jest ogromne. W końcu szanse, by obydwoje przeprowadzili się do tego samego miasta i jeszcze zdołali wpaść na siebie w prawie dwumilionowym tłumie, były niemal równe zeru. Żadne z nich nie wierzy w przypadki i postanawiają odnowić znajomość. Co z tego wyniknie? Czy uda im się zostawić wreszcie przeszłość za sobą i zawalczyć o szczęście?

Diana to z pozoru zwyczajna studentka, a przynajmniej taką próbuje udawać. Większość czasu poświęca nauce, świadoma, jak wymagający i czasochłonny kierunek studiów wybrała. Ma jedną bliską przyjaciółkę, ale nawet ona nie zna wszystkich tajemnic dziewczyny. Ten jeden największy sekret nie daje o sobie zapomnieć. Minęło pięć lat od zdarzenia, które złamało Dianę, zmieniając jej życie na zawsze. Poczucie winy i świadomość, że rodzice nigdy jej nie wybaczą, zżera ją od środka. Choć czuje się samotna, nie potrafi zbliżyć się do nikogo, zdając sobie sprawę, iż nie byłaby w stanie całkowicie otworzyć się przed drugą osobą i zwierzyć z tego, co ją dręczy.

Karol z kolei jest typowym "niegrzecznym chłopcem", który wychował się na ulicy cieszącej się złą sławą. Ojciec alkoholik znęcał się nad rodziną, więc gdy tylko nadarzyła się taka okazja, chłopak uciekł z domu, zdeterminowany, by już nigdy tam nie wrócić. Choć ma za sobą kryminalną przeszłość, stara się normalnie żyć. Dostał pracę na siłowni i podjął zaoczne studia. Mieszka z szalonym imprezowiczem, Haribo i to właśnie dzięki niemu drogi Karola i Diany znów się krzyżują.

Po powieści Igi Wiśniewskiej nie spodziewałam się fajerwerków. W końcu uczucie między dziewczyną z dobrego domu i "niegrzecznym chłopcem" to temat wyeksploatowany już chyba do granic możliwości. Ona zazwyczaj nie dogaduje się z rodzicami, a on ma całą masę innych kłopotów. I chociaż pod tym względem historia Diany i Karola nie zaskakuje, to jednak ma w sobie to coś, co wciągnęło mnie do ich świata i zaciekawiło na tyle, że z trudem odrywałam się od lektury. Problemy, z jakimi borykają się bohaterowie, są niezwykle poważne, dzięki czemu cała opowieść nabiera głębi. Pragnienie uzyskania przebaczenia, przeżywanie żałoby, samotność, odrzucenie przez własnych rodziców, alkoholizm czy depresja w żadnym razie nie są banalne i sprawiają, że podczas lektury zalewają nas różne emocje. Choć ogólny zarys fabuły jest dość przewidywalny, warto sięgnąć po tę pozycję dla tego wszystkiego, co autorka zawarła pomiędzy. Dla emocji, poważnych problemów skłaniających do refleksji, humoru, lekkiego i barwnego języka oraz wszystkich mniej oczekiwanych wydarzeń i zwrotów akcji. Polecam zwłaszcza wielbicielom nurtu new adult.

ogrodksiazek.blogspot.com
"...cały czas próbował znaleźć coś nowego, jakby nie potrafił czerpać przyjemności z tego, co miał. Im więcej mówił o wypełnianiu konta doświadczeń, tym bardziej wydawał się pusty." Nietuzinkowa przygoda czytelnicza, świeży powiew oryginalnej literatury, ciekawy format snucia historii, zgrabny i lekki styl pisania. Zagłębiamy się w sugestywnie wytworzony klimat, poddajemy się mu z przyjemnością i zainteresowaniem. Przypatrujemy się migawkom z życia głównego bohatera, skrawkom toczącej się o nim opowieści, poszarpanym fragmentom retrospekcji, dowodom uczestnictwa w zdarzeniach, indywidualnie zapamiętanym i interpretowanym przez bliskich i znajomych.

Kolorystyka obrazów z życia Samuela zmienia się w zależności od tego, kto o nim opowiada. Natychmiast dostrzegamy też różnorodne ich formy i kształty. Ale jak zbudować wiarygodny portret osoby, która zanika już powoli w pamięci innych, przesuwa się na dalszy plan, usuwa z wiodącej ścieżki, aby zrobić miejsce dla kolejnych wspomnień? Nagła śmierć Samuela staje się w pewien sposób idealizować i gloryfikować wyrażane wcześniej wobec niego odczucia miłości, przyjaźni czy zwykłej znajomości. Po niedowierzaniu, wyrzutach sumienia, poczuciu winy, straty i żalu, stopniowo słabnie ranga tragicznego zdarzenia, powiązania z ważnością łączących relacji i wrażeniem niezbędności obecności Samuela w życiu.

Piękna, porywająca, refleksyjna powieść o cenności życia, o miłości, przyjaźni, zaufaniu, potrzebie bliskości, zrozumienia i akceptacji. Konieczność poczucia sensu istnienia, częste zniekształcanie najważniejszych wartości w życiu człowieka wobec pospiesznego rytmu codzienności, niesprzyjającemu jego celebracji i dopieszczaniu. W mniejszym lub większym stopniu godzenie się na prowizoryczne rozwiązania czy mało satysfakcjonujące substytuty. Po spotkaniu z książką pojawia się wiele zagadnień do głębszych i szerszych przemyśleń, nasuwają się pytania dopominające się uwagi, spokojnego rozważenia, aktywowania postawy wykraczającej poza zwykłe odnotowanie i przyjęcie do wiadomości.

Znakomita propozycja czytelnicza, warto zdecydować się na sięgnięcie po nią, wywołuje intensywne i przenikliwe emocje. Obrazuje zderzenie tego, co sami o sobie sądzimy, z tym, jak postrzegają nas inni. Nasze umiejętności dostosowania się, niczym kameleon do środowiska społecznego, przybierania barw zależnych od tego, z kim właśnie żyjemy, pracujemy, rozmawiamy. Jak bardzo własne doświadczenia życiowe rzutują na odbiór innych osób, mierzenie ich swoimi kategoriami, przypisywanie cech, które wydają się oczywiste, a jednak będące w zaprzeczeniu czynów i zachowań danego człowieka? Czy czyniąc dobro faktycznie myślimy o innych, czy też raczej o własnym komforcie psychicznym i dążeniu do spełnienia?

bookendorfina.pl
Najmroczniejszy sekret
Autor komentarza:
1991monika
25.05.2017 18:28:19 Usuń Zgłoś nadużycie
Książka jest napisana dwutorowo, na zmianę przedstawiane są wydarzenia teraźniejsze oraz z 2004 roku. Przed dwunastoma laty Sean Jackson – bogaty i wpływowy biznesmen – postanawia hucznie obchodzić swoje 50. urodziny w gronie swoich wieloletnich przyjaciół. Impreza trwa kilka dni, a towarzyszą jej ogromne ilości alkoholu oraz inne substancje. Dla Seana nie liczyło się wtedy nic oprócz dobrej zabawy, ani rozpadające się drugie małżeństwo, ani to że zapomniał o przyjeździe swoich córek z poprzedniego małżeństwa, ani to że w wyniku kłótni z nianią dzieci zostają bez opieki. Niestety to spotkanie wszyscy zgromadzeni zapamiętają do końca życia, ponieważ nad ranem okazuje się, że jedna z córek Jacksona zaginęła. Nie znaleziono żadnych śladów, ani wskazówek, a szeroko zakrojone śledztwo nie przyniosło żadnych efektów zupełnie tak jakby mała Coco rozpłynęła się w powietrze.

Natomiast, czas teraźniejszy w książce ma miejsce 12 lat po tragicznym wydarzeniu, kiedy to rodzina oraz przyjaciele w podobnym gronie spotykają się na pogrzebie Seana. Sposób, w jaki umarł mógł zostać ciekawie wpleciony w całą fabułę, a nie zostało to niestety wykorzystane, czym jestem trochę zawiedziona. Jedni o wydarzeniach sprzed lat chcą zapomnieć i dalej trzymać w tajemnicy ich najmroczniejszy sekret, a inni, którzy przez te lata zdążyli dorosnąć pragną za wszelką cenę poznać prawdę o tym, co stało się z Coco, ponieważ ta niewyjaśniona zagadka w okropny sposób wywarła wpływ na ich życie - Ruby, bliźniaczka zaginionej żyła pod kloszem z matką, która uczyła ją w domu oraz ograniczała dostęp do mediów i świata zewnętrznego.

Autorka w sposób perfekcyjny opisała świat bogatych, wpływowych, egoistycznych, narcystycznych ludzi, którzy nie cofną się przed niczym, żeby się dobrze bawić, czy po prostu osiągnąć zamierzony cel. Kłamstwa, zdrady, całkowity brak wyrzutów sumienia – mogłabym tak jeszcze sporo wymieniać, ale to po prostu trzeba przeczytać, bo Marwood w swojej książce przedstawiła to idealnie, tych postaci po prostu nie da się polubić, są zbyt zapatrzeni w siebie i nie wiedzą, co oznacza moralność. Najmroczniejszy sekret tych ludzi okazuje się czymś okropnym, brutalnym i wywołującym silne emocje, dlatego uważam, że książka jest bardzo dobra.
Pogrzebani
Autor komentarza:
Katarzyna Abramova
25.05.2017 08:15:04 Usuń Zgłoś nadużycie
Coraz bardziej lubię i cenię sobie twórczość Grahama Mastertona. Nie horrory, z których jest najbardziej znany, lecz cykl thrillerów o irlandzkiej detektyw nadkomisarz Katie Maguire. Mimo że Pogrzebani to już szósty tom, można od niego rozpocząć przygodę z serią, ponieważ każda książka stanowi zamkniętą całość, przynajmniej w kontekście prowadzonych przez główną bohaterkę śledztw. Jednak ze względu na dosyć skomplikowane prywatne życie Katie, warto poznawać jej perypetie od początku, więc lepszym rozwiązaniem jest jednak lektura poszczególnych książek w porządku chronologicznym, zwłaszcza że – jak wspomniałam na początku – cykl nie tylko nie rozmienia się na drobne, a wręcz zyskuje. Miłośnicy mocnych thrillerów z pewnością nie będą nim rozczarowani!

Cała recenzja:
http://www.kacikzksiazka.pl/2017/05/pogrzebani-graham-masterton.html
Tajemnice Wichrowych Wzgórz
Autor komentarza:
Anonimowy
24.05.2017 08:41:17 Usuń Zgłoś nadużycie
„Tajemnice wichrowych wzgórz” to gratka dla miłośników twórczości rodzeństwa Bronte. Eryk Ostrowski szczegółowo opisuje ich życie oraz analizuje utwory, wysuwając odważne teorie na temat autorstwa jednej z najwybitniejszych angielskich powieści. Eryk Ostrowski od dawna bada literackie dokonania i biografię sióstr Bronte oraz ich brata. W swojej najnowszej książce skupia się przede wszystkim na twórczości Charlotte i Branwella, który dotąd pozostawał w cieniu uzdolnionych kobiet. Autor przekonuje czytelników, że brat nie tylko w niczym nie ustępował siostrom, ale swym talentem przewyższał Emily i Anne. Tworzył wspaniałe poematy i liryki oraz prozę, którą można uznać za prekursorstwo modnej dziś literatury fantasy. Był też uzdolnionym rysownikiem i malarzem. I być może stworzył jedną z najsłynniejszych powieści angielskich – „Wichrowe Wzgórza”!

Ta teoria na początku szokuje czytelnika, gdyż wszem i wobec wiadomo, że autorką pełnej emocji i namiętności powieści jest Emily Bronte. Ostrowski przywołuje mnóstwo argumentów na poparcie tej pozornie ryzykownej tezy. Okazuje się jednak, że w swoich przekonaniach nie jest on odosobniony – zagadnieniem autorstwa „Wichrowych Wzgórz” od kilkudziesięciu lat zajmują się liczni badacze prozy wiktoriańskiej. I podają wiele dowodów na to, że powieść ta mogła wyjść spod pióra Branwella.

Wśród najczęściej pojawiających się uzasadnień są szczegółowe i dogłębne analizy poetyckiej i prozatorskiej twórczości kawalera Bronte. Zdają się one zapowiadać mającą dopiero powstać powieść. Już w juweniliach Branwella odnajdujemy fragmenty zbliżone treścią i stylem do wielu scen i tematyki „Wichrowych Wzgórz”. Podobnie rzecz ma się z utworami, jakie napisał później, zwłaszcza po niefortunnym ulokowaniu swych uczuć. Nieszczęśliwa miłość do dużo starszej mężatki oraz późniejsze odrzucenie nie tylko wpędziło młodego mężczyznę w depresję, ale zaowocowało mało znanymi dziś wierszami i wybitnym psychologicznym poematem. W wielu z tych utworów są fragmenty jako żywo przypominające zdania, dialogi, opisy z powieści.

Ostrowski powołuje się na liczne autorytety, ale wysuwa też własne teorie na temat autorstwa „Wichrowych Wzgórz”. Popiera je cytatami z twórczości Branwella, które pierwszy raz zostały przetłumaczone na język polski. To prawdziw gratka dla miłośników prozy uzdolnionego rodzeństwa Bronte. I nadzieja na to, że może niedługo ukaże się jakiś zbiór poezji i prozy zdolnego, lecz niedocenianego dotąd artysty.

To niedocenianie miało swoje korzenie już w czasach współczesnych Branwellowi. Niepochlebne opinie o nim znajdujemy w listach, jakie jego siostra, Charlotte, pisywała do przyjaciółek. Żaliła się na złe prowadzenie brata, jego skłonności do alkoholu i opium oraz do zmiennych nastrojów, które utrudniały życie całej rodzinie.
Równie krytyczny obraz Branwella odmalowała pierwsza biografka Charlotte, Elizabeth Gaskell. Widziała ona w młodym mężczyźnie przede wszystkim zmarnowany talent i kamień u szyi sióstr Bronte oraz ich ojca.
Taki stereotyp przetrwał przez wiele lat i dopiero stosunkowo niedawno zaczęto postrzegać Branwella zupełnie inaczej.

W swojej książce Ostrowski dużo miejsca poświęca relacjom brata z siostrami, skupiając się przede wszystkim na więzi z Charlotte. Dzięki odkrytym w ostatnich dziesięcioleciach dokumentom, zachowanym listom i relacjom świadków, można dość dokładnie prześledzić, jak wyglądało codzienne życie mieszkającego na odludziu rodzeństwa.
Autor opisuje mało znane dotąd epizody, sięga po ciekawe teorie i powołuje się na odkrycia innych badaczy. Wszystkie hipotezy stara się uargumentować i trzeba przyznać, że robi to znacznie lepiej niż w swojej poprzedniej książce „Charlotte Bronte i jej siostry śpiące”.

Niewątpliwą zaletą „Tajemnicy wichroywch wzgórz” jest przybliżenie czytelnikom niesłusznie zapomnianej sylwetki Branwella i jego bogatej, intrygującej twórczości.
Jednocześnie Ostrowski odmalowuje w barwny sposób klimat epoki wiktoriańskiej, jej obyczajowości i tradycji literackich.
Wszystko to sprawia, że liczącą niemal osiemset stron książkę czyta się jednym tchem, niczym najlepszą powieść, w której wątki obyczajowe łączą się z sensacyjnymi elementami.
BEATA IGIELSKA
Zobacz wszystkie komentarze